Hiszpańskie wybrzeże Costa de la Luz, od Kadyksu po Gibraltar – praktyczny przewodnik

Hiszpańskie wybrzeże Costa de la Luz, czyli w dosłownym tłumaczeniu wybrzeże światła. Położone nad Oceanem Atlantyckim, stykające się z Portugalią. Mniej znane i rzadziej odwiedzane niż śródziemnomorskie Costa del Sol, co skutkuje większym spokojem i… niższymi cenami.

Co zobaczyć, gdzie się zatrzymać, gdzie znajdują się najpiękniejsze plaże, a gdzie noc tętni życiem – zapraszam do przewodnika!

Transport

Do tej części Hiszpanii najlepiej dostać się samolotem – do Sewilli (bezpośrednie loty oferuje Ryanair) lub do Malagi (Ryanair, Norwegian).

Po tej części Andaluzji najłatwiej poruszać się samochodem. Wynajem auta jest tu tani i bezproblemowy. A wszystko o bezpiecznym i tanim wynajmie przeczytacie tutaj.

Jeżeli nie chcecie wynajmować samochodu, zostają Wam pociągi (na dłuższych trasach) oraz autobusy. Najlepiej udać się do najbliższego biura informacji turystycznej i poprosić o aktualny rozkład lokalnych autobusów.

Przewodnik

  • Sewilla – jeżeli swoją podróż zaczynacie od Sewilli, warto zatrzymać się tutaj chociaż na dwa dni. Więcej o mieście przeczytacie w osobnym wpisie.
  • Kadyks – najstarsze miasto w tej części Europy. Mimo andaluzyjskiej przynależności, zdecydowanie wyróżnia się spośród innych. To tutaj zaczęła się nasza miłość do Andaluzji. Pełny przewodnik przeczytacie tutaj.
  • El Puerto de Santa Maria – Z Kadyksu możemy udać się drogą morską na wycieczkę do El Puerto de Santa Maria. Podróż trwa ok. 30 minut. Miejscowość jest jednym z wierzchołków tak zwanego „Trójkąta Sherry”, więc mnóstwo tu winiarni (bodega). Najbardziej znana to Bodega Osborne, dzięki której symbol byka stał się symbolem całej Hiszpanii. Możemy przyjść tutaj na pełne zwiedzanie z przewodnikiem lub na samą degustację, a o winie poczytać z ulotki (sama degustacja, bez zwiedzania – ok. 10 euro). Poza tym El Puerto słynie z ładnych plaż, na których możemy zrelaksować się po intensywnym zwiedzaniu winiarni :-)
Bodega Osborne
Bodega Osborne
Bodega Osborne - degustacja sherry, Jerez de la Frontera, Hiszpania, Andaluzja
Bodega Osborne – degustacja pięciu rodzajów sherry
  • Jerez de la Frontera – drugi z wierzchołków „Trójkąta Sherry”, także i tutaj spodziewajcie się sporej ilości bodeg. Jerez położone jest na trasie z Sewilli do Kadyksu. To całkiem spore miasto. W samo w sobie nie jest powalająco ciekawe, aczkolwiek warto tu zajrzeć z trzech powodów.

Pierwszym z nich jest legendarna bodega Gonzalez-Byass produkująca topową markę wina sherry „Tio Pepe”. Zwiedzanie to dwie godziny chodzenia i jeżdżenia kolejką po zakamarkach winnicy zakończone degustacją doskonałego trunku (bilet dla osoby dorosłej – ok. 15 euro). Nie będę się tutaj nudzić nawet dzieci, dla których przewidziane jest specjalne wino bez alkoholu :-)

Bodega Gonzalez Byass
Bodega Gonzalez Byass
Bodega Gonzalez Byass, Jerez de la Frontera, Hiszpania, Andaluzja
Bodega Gonzalez Byass i przepiękne winne alejki

Drugi powód to fantastyczna katedra powstała, jak większość tutaj, na bazie meczetu. Barokowa Santa Iglesia Catedral (inaczej Colegiata de San Salvador) robi wrażenie już od zewnątrz, chętni mogą zwiedzić ją także od środka.

katedra w Jerez de la Frontera, Andaluzja, Hiszpania
katedra w Jerez de la Frontera

Trzeci powód to konie, a konkretniej szkoła jazdy konnej Real Escuela Andaluza de Arte Ecuestre słynąca z pokazów tańczących koni. Atrakcja ta jednak budzi tyle samo zachwytów co zgrozy. Chociaż widok tańczących koni to rzecz jasna widok niespotykany, krytycy nie pozostawiają suchej nitki na temat nienaturalnego traktowania zwierząt.

  • Sanlucar de Barrameda – trzeci wierzchołek „Trójkąta Sherry”, położony na zachód od Jerez. Miasteczko, tak jak dwa poprzednie usiane jak winiarniami.
  • Conil de la Frontera – udajemy się już wzdłuż wybrzeża. Mijamy San Fernando i Chiclana de la Frontera – to średnio turystyczne miasta, gdzie z pewnością znajdziemy nocleg, ale nie do końca warto zatrzymywać się tu na dłużej. Zdecydowanie warto natomiast w Conil de la Frontera, przepięknym pueblo blanco. Położone tuż nad oceanem, usiane wąskimi uliczkami, kameralnymi restauracyjkami i przemiłymi ludźmi. Na pełny przewodnik znajdziecie tutaj!

  • El Palmar – mała wioska położona tuż przy Conil. Uparci mogą dostać się do niej nawet plażą. Wioska, bo El Palmar to raptem kilkadziesiąt domów i deptak przy plaży. Miejsce jednak słynie z doskonałych warunków surfingowych, a w związku z tym mieści się tutaj kilkanaście surferskich szkółek, gdzie możemy wykupić lekcje lub wypożyczyć sprzęt (przez cały rok). Surferski klimat mocno się tutaj udziela – przy deptaku gęsto tu od hipsterskich barów i knajpek. El Palmar zatem polecamy dla osób, które chcą spróbować surfingu. Niestety jest tu też nieco drożej.
Surfing El Palmar, Andaluzja, Hiszpania
surferzy w El Palmar
wejście na plażę w El Palmar
wejście na plażę w El Palmar
  • Vejer de la Frontera – urocza perełka znajdująca się w głąb lądu (na górze) od El Palmar (de facto El Palmar to część należąca do Vejer i uznawana za jej plażę). Typowe, wzorowe wręcz białe miasteczko, czyli pueblo blanco. Niezwykle urokliwe i idealne wręcz na spacer. Możecie wstąpić tutaj do zamku i licznych katedr lub po prostu rozkoszować się unikalnością miejsca i cudownymi widokami z góry. Z pewnością warto dotrzeć na niewielki Plaza de España, gdzie znajduje się fotogeniczna fontanna. Przy tym samym placu mieści się też najbardziej polecana restauracja – marokańska El Jardin Del Califa. Ceny są tutaj dosyć wysokie, ale sam wygląd restauracji doprawdy zachwyca. Większość naszych znajomych, którzy byli rozpływa się nad tutejszym jedzeniem, jednak my marokańskie frykasy traktujemy z rezerwą (poczytacie o tym tutaj).
Widok na pueblo blanco w Vejer de la Frontera
Widok na pueblo blanco w Vejer de la Frontera
Widok na pueblo blanco w Vejer de la Frontera
Prawdziwe białe miasteczko, Vejer de la Frontera
  • Wodospady Santa Lucia – tuż przy wyjeździe z Vejer (już na dole) być może zauważycie niewielką tabliczkę kierującą do Santa Lucia (niestety tutaj dojedziemy tylko samochodem). Wjeżdżając w wąską dróżkę docieramy do spokojnego i cichego miejsca z małym, ale urokliwym wodospadem. Mieści się też tutaj restauracja na świeżym powietrzu. To kolejne doskonałe miejsce na spacer i podziwianie krajobrazów.
Wodospady Santa Lucia, Hiszpania, Andaluzja
Santa Lucia – ukryty mały skarb
  • Zahora – kolejna mała miejscowość, a w zasadzie rybacka wioska. Na plażę prowadzi bardzo wąska, kręta droga, więc najlepiej dostać się tutaj samochodem lub skuterem. Na miejscu możemy się rozkoszować spokojną plażą i pięknym widokiem na Faro de Trafalgar.
Latarnia morska na Cabo de Trafalgar, Hiszpania, Andaluzja
zachód słońca w Zahora, widok na Faro de Trafalgar
  • Los Caños de Meca + Faro de Trafalgar – kolejna, większa już nieco miejscowość, gdzie znajdziemy z kolei sporo pól namiotowych i miejsc dla kamperów. Największą jednak atrakcją Los Caños jest fenomenalnie położona latarnia – Faro de Trafalgar. To właśnie tutaj odbyła się ostatnia wielka bitwa morska pomiędzy Hiszpanami a Anglikami. Spacer do i z latarni to jedno z naszych najprzyjemniejszych wspomnień z Costa de la Luz. Spokój, cisza i szum fal rozbijających się o kamienisty cypelek. Spacer można zakończyć w jednej z klimatycznych plażowych knajpek.
Wysokie fale na Cabo de Trafalgar
wzburzony ocean tuż przy Faro de Trafalgar
Spacer po wzgórzu przy Faro de Trafalgar, Hiszpania, Andaluzja
Spacer po wzgórzu przy Faro de Trafalgar
  • Barbate – typowa portowa miejscowość. W prawdzie nie zachwyca swoim już bardziej industrialnym widokiem, warto jednak udać się tutaj na obiad. Czerwony tuńczyk, bo właśnie tutaj odbywa się jego główny połów to absolutny „must eat” tej części Andaluzji. Pyszne mięso możemy tu zjeść na kilka sposobów, a i ceny nie odstraszają. Dodatkową atrakcją jest sama trasa do Barbate. Warto zatrzymać się na jednym z niewielkich parkingów pośrodku lasu z widokiem na port.
Barbate - stek z tuńczyka czerwonego
steki z czerwonego tuńczyka, najlepsze tylko w Barbate
  • Bolonia – chociaż brzmi z włoska, to kolejna hiszpańska mała miejscowość, w której warto zatrzymać się z dwóch powodów. Pierwszy to piaskowe wydmy, gdzie można poczuć się na chwilę jak na pustyni. Drugi natomiast to znajdujące się zaraz za plażą ruiny starożytnego rzymskiego miasta Baelo Claudia. Ruiny może nie są zapierające dech w piersiach, ale wygląda to bardzo ciekawie w połączeniu z bliskością plaży i oceanu. Dodatkowo Bolonia to fantastyczne miejsce do spacerów. Tuż przy plaży pociągnięto drewnianą kładkę, gdzie spacerując wśród cieni drzew można choć na chwilę odpocząć od andaluzyjskiego słońca.
Zachód słońca w Bolonii
Zachód słońca w Bolonii
Bolonia
Bolonia i ruiny starożytnego rzymskiego miasta Baelo Claudia
  • Tarifa – jadąc dalej trafiamy na najdalej wysunięty cypel na południu Europy w stronę Afryki. Nie jest nim Gibraltar, a właśnie niepozorna Tarifa. Nie tak znowu małe miasto to mekka wind i kitesurferów. Żagle są zatem nieodłącznym elementem krajobrazu Tarify. Niezmiennie wietrzna i zachmurzona daje doskonałe warunki wielbicielom wodnego sportu. Poza sportem jednak, warto spędzić w mieście dłuższą chwilę. Fanom zabytków z pewnością spodoba się Zamek Guzmana el Bueno, który jak głosi legenda, poświęcił swojego syna, aby uchronić ukochane miasto przed muzułmanami. Warto zatrzymać się również przy kościele San Mateo  z XV wieku oraz przejść na tak zwaną Gołębią Wyspę (wgłąb oceanu), gdzie znajdują się XVII-wieczne fortyfikacje.
Kitesurfing w Tarifie, Hiszpania, Andaluzja
Codzienny widok w Tarifie
Puerta de Jerez - Tarifa, Hiszpania, Andaluzja
Puerta de Jerez – zabytkowa brama miasta, jedyna pozostałość po murach obronnych Tarify
  • Gibraltar – to tutaj, na pograniczu La Linea de la Concepcion z brytyjskim Gibraltarem kończymy naszą podróż po Costa de la Luz. Temu angielskiemu miastu poświęcam osobny wpis.

Więcej Andaluzji:

Reklamy

One thought

Dodaj komentarz