Jak uniknąć zakalca

Osobiście uważam, że każdy może gotować czy piec. Oczywiście nie każdemu to będzie sprawiało frajdę, ale nauczyć się może każdy. Często spotykam się z opiniami, że „ja to nie umiem gotować” czy „potrafię spalić nawet wodę”. Bywa też tak, że zniechęca nas jeden nieudany wypiek sprzed kilku lat i postanowienia dozgonnego nie tykania się piekarnika. Pewnie, że są ciasta skomplikowane, wymagające wprawy czy znajomości własnego piekarnika, ale jest ogrom takich, z którymi poradzi sobie naprawdę każdy. Wystarczy tylko przestrzegać kilku zasad, które zapobiegną zakalcowi czy po prostu nie udanemu wypiekowi. Czytajcie i pieczcie :-)

1)      Przeczytaj dokładnie cały przepis. Nierzadko zdarza się, że czytamy tylko składniki, a na wykonanie zaglądamy już w trakcie procedury. I nagle okazuje się, że masło trzeba było wcześniej rozpuścić i wystudzić, czy oddzielić żółtka od białek. Dlatego zawsze czytajmy cały przepis, przygotujmy składniki i dopiero zabierajmy się za wykonanie.

2)      Składniki w temperaturze pokojowej. Przyznam, że w moim przypadku to był najczęstszy błąd. Uważałam to za zabobon i wrzucałam składniki prosto z lodówki. Otóż nie mamy tu do czynienia z magią, a z chemią. Składniki w jednakowej temperaturze jednakowo się pieką, a to zapobiega powstaniu zakalca. Oczywiście o ile mąkę czy cukier trzymamy zazwyczaj w szafce, gorzej z jajkami, mlekiem czy masłem.  A że nie zawsze planujemy wypieki z wyprzedzeniem, ja postanowiłam przechowywać jajka poza lodówką. Nic się z nimi nie dzieje. Zauważcie, że w sklepach także często nie znajdują się one w chłodni. Mleko można zawsze delikatnie podgrzać. Masło na krótszy czas także możemy trzymać w maselniczce na kuchennym blacie.

3)      Krótkie mieszanie składników. Generalnie, wbrew pozorom, ciasta nie lubią długiego mieszania i rozczulania się nad nimi. Wyjątkiem jest drożdżowe, które z kolei bardzo lubi jak najdłuższe ugniatanie. Ale samo mieszanie powinno trwać tylko do dokładnego połączenia się składników. Zbyt długie prowadzi do zbytniego napowietrzenia się ciasta, a następnie  do oklapnięcia po upieczeniu.

4)      Delikatnie z białkami. Jeżeli w przepisie na ciasto, białka wymagają ubicia na pianę, a następnie (przeważnie w końcowej fazie) wymieszania ich z pozostałymi składnikami, robimy to najdelikatniej jak potrafimy. Oczywiście całość ma się dobrze połączyć, ale chodzi o to, żeby nie zniszczyć delikatnej struktury pianki, która pięknie uniesie nasze ciacho do góry.

5)      Nie otwierać podczas pieczenia. Piekarnika oczywiście ;-) Po włożeniu ciacha do piekarnika, staramy się już go nie otwierać do czasu upieczenia. Otwieranie piekarnika wpuszcza doń chłodniejsze powietrze, co z kolei powoduje jego nienaturalne obniżenie. A zmiany temperatur tak jak i na ludzi, tak i na ciasto nie działają korzystnie :-)

6)      Piec określony czas. Często zdarza się, że niecierpliwi smacznego ciasta, otwieramy piekarnik przed upływem czasu sprawdzić, czy a nóż nie upiekło się wcześniej.  Ciasto może już nawet z wierzchu wyglądać na upieczone, ale pamiętajmy, że czas pieczenia ciast nie jest po to by utrudniać nam życie a ułatwiać, więc trzymajmy się go. Ciasto w środku może być jeszcze nie dopieczone, a to gwarancja zakalca. Lepiej chwilę ciasto przetrzymać, niż wyciągnąć surowe.

7)      Proszek do pieczenia krótko. Proszek do pieczenia to taka chemia, która reaguje już podczas  mieszania ciasta. Dlatego proszek najlepiej wsypywać pod sam koniec i króciutko wymieszać z całością, po czym niemalże natychmiast włożyć do pieczenia. Proszek, który „postoi” w cieście, w piekarniku już nie zareaguje, co spowoduje nie wyrośnięcie wypieku.

8)      Kręcenie w jedna stronę. To trochę taki zabobon, który powtarzają niektóre kucharki. Tak jak i nie pieczenie podczas miesiączki. Ale trochę w tym prawdy jednak jest. Podczas mieszania ciast z mąką, wytwarzają się włókna, które są odpowiedzialne za strukturę ciasta. Niby nic, ale może warto spróbować?;-)

9)      Za dużo owoców. To bardzo częsty błąd popełniany przy pieczeniu owocowych ciast. Każdy lubi ciasta z dużą ilością owoców, ale niekoniecznie lubią to ciasta ;-) Ich soczystość i waga często po prostu przeciążają i zbytnio nawilżają delikatne spody i  wychodzi zakalec. Lepiej dodawać mniej owoców i postawiać między nimi odstępy. Owoce można zawsze dodać już do gotowego ciasta, obok na talerzyku.

10)   Jogurt/maślanka/kefir. Bardzo lubię ciasta na bazie jogurtu, maślanki czy też kefiru. Są niezwykle wilgotne, ale właśnie przez ta wilgoć, ryzyko zakalca jest bardzo duże. Z doświadczenia wiem, iż tego typu wypieki muszą być pieczone nieco dłużej. Generalnie nie są trudne, ale na pierwszy ogień nie polecam. Łatwo można się zrazić.

11)   I już na koniec, dla pocieszenia. Nie stresujcie się. Wszak cały świat kocha zakalcowate brownie, więc zawsze możecie obronić się tym, że zakalec był celowy! A jeżeli zakalec kompletnie zepsuje Wam szyki, przeróbcie go na pyszne bajaderki. Po zakalcu ani śladu, a deser jak znalazł!

Reklamy

Dodaj komentarz