Jeszcze do niedawna nie lubiłam śniadań na słodko, ale teraz coraz bardziej się to zmienia. Lubię zjeść rano drożdżówkę, słodkiego rogala czy kanapkę z dżemem. Ale najbardziej lubię te śniadania na ciepło. Gdy za oknem temperatura spada coraz bardziej, poranki są coraz bardziej ciemne, miseczka słonecznej kaszy jaglanej przywraca do życia. Z jesiennymi, pieczonymi śliwkami, skąpanymi w miodzie i sporej szczypcie cynamonu. Zdrowo najedzona, mogę rozpoczynać dzień!
Składniki na 1 porcję:
- ¼ szklanki kaszy jaglanej
- kilka łyżek wody
- ¾ szklanki mleka (ulubionego)
- szczypta soli
- kilka śliwek
- 1 łyżka miodu
- spora szczypta cynamonu
Wykonanie:
Śliwki najlepiej upiec wcześniej i przechowywać np. w lodówce, a następnie odgrzewać w garnku czy piekarniku.
Śliwki umyć, przepołowić, usunąć pestki. Blachę do pieczenia wyłożyć folią aluminiową. Śliwki ułożyć na przygotowanej blasze, polać miodem i posypać cynamonem. Piec w 180 stopniach przez ok. 1 godzinę.
Kaszę jaglaną przelać zimną wodą (ja tego nigdy nie robię). Wsypać do garnka. Zalać kilkoma łyżkami wody i mlekiem. Posolić, wymieszać i zagotować. Gotować na małym ogniu przez ok. 10 minut, a następnie zostawić pod przykryciem. Kasza wówczas sobie dojdzie.
Kaszę podawać z upieczonymi śliwkami, polaną dodatkową sosem, który wydobędzie się ze śliwek. Posypać dodatkowo cynamonem.
