Paradoksalnie nie tak łatwo kupić świeżą żurawinę. Ale jak już ją spotkacie, nie przechodźcie obok niej obojętnie. Intensywnie czerwona, błyszcząca, zimowa. Dla mnie bardzo kojarząca się ze Świętami. Jej gorycz doskonale komponuje się z pieczonymi mięsami, wędlinami, czy też deserami. Mój sos żurawinowy osłodziłam ananasem, nadałam mu iście świąteczny wymiar dodając korzennych przypraw. Wyszedł po prostu obłędny. Możecie zużyć go od razu albo zrobić większą porcję i przełożyć do słoiczków. Nada się zarówno do mięs jak i słodkości.

Inspiracja: http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_polska/kaczka/piersi_kaczki_sos_zurawinowy/przepis.html
Składniki na jeden mały słoiczek:
- 1 szklanka świeżej żurawiny
- 3 plastry świeżego bądź puszkowanego ananasa
- 6 łyżek syropu z puszki ananasa lub świeżego soku
- pół szklanki soku pomarańczowego
- skórka z połowy pomarańczy
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki przyprawy do piernika
- 1 łyżka miodu
Wykonanie:
Ananasa kroimy na mniejsze części. Wszystkie składniki wkładamy do garnka, zagotowujemy i gotujemy na małym ogniu ok. 50 minut – aż żurawina zmięknie, ale nie rozpadnie się na papkę.
Gotowy sos jemy od razu albo przekładamy do słoiczków.
